O piłce nożnej, o Widzewie, o ŁKS, o łódzkim sporcie, o sporcie w ogóle... Często złośliwie i z ironią
Blog > Komentarze do wpisu

Odszedł Jacek Dzieniakowski

W ubiegły piątek wieczorem siedziałem z rodziną w ogródku jednej z restauracji na Piotrkowskiej. Obok - z żoną i pieskiem - przechodził prezes Jacek Dzieniakowski. Ukłoniłem się, pomachaliśmy sobie, a pan Jacek przyciągnął dłoń do ucha i pokazał mi, bym do niego zadzwonił. Od poniedziałku się zbierałem, by to zrobić, ale zawsze coś mi wypadało, zawsze coś było ważniejsze. W końcu zadzwoniłem w czwartek koło południa, ale odebrała żona. Powiedziała mi, że mąż jest w szpitalu, że z nim źle. Wieczorem dowiedziałem się, że umarł.

Bardzo lubiłem prezesa Dzieniakowskiego. To był facet z klasą, kultura przez duże K, typ trenera-pedagoga, bo przecież w przeszłości trenerem był, chociaż kibice Widzewa zapamiętają go głównie jako prezesa, działacza klubu z czasów Ligi Mistrzów. Mam do niego sentyment także dlatego, bo był chyba pierwszym działaczem Widzewa, którego w „Gazecie” skrytykowałem. „Prezesa Dzieniakowskiego z Widzewa nie zabierze chyba nawet największe tornado...” - pisałem wtedy. To były moje pierwsze kroki w czepianiu się włodarzy klubu z al. Piłsudskiego. Nie obraził się. Wiele lat później wspominaliśmy to ze śmiechem. Wspominało się zresztą z Panem Jackiem świetnie, bo o Widzewie sprzed lat umiał opowiadać naprawdę ciekawie. Już nie powspominamy... Co mi Pan chciał powiedzieć? Na pewno coś o Widzewie. Pewnie się pan o niego martwił...

Do Widzewa Panie Jacku...

Tutaj przeczytacie ostatni wywiad z prezesem Dzieniakowskim. Szymon rozmawiał z nim niecałe dwa tygodnie temu.

czwartek, 13 czerwca 2013, bderdzik

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Illmatic, *.toya.net.pl
2013/06/14 12:09:42
Spoczywaj w spokoju.
Prawdziwy widzewiak.
-
2013/07/17 16:11:38
do usłyszenia po drugiej stronie, Spoczywaj w spokoju