O piłce nożnej, o Widzewie, o ŁKS, o łódzkim sporcie, o sporcie w ogóle... Często złośliwie i z ironią
Blog > Komentarze do wpisu

A Pál utcai fiúk po łódzku

Kamienica przy al. Piłsudskiego we wrześniu 2012 roku
Za młodu, czyli jakieś 20, 25 lat temu, bardzo lubiłem czytać. Głównie były to książki przygodowe, o kowbojach i Indianach, o podróżach (choćby Tomka Wilmowskiego) itp. Dobrze czytało mi się też, popularne i dzisiaj, francuskie przygody Mikołajka.

A propos Mikołajka, to przypomniało mi się właśnie, że kiedyś, przed wieloma laty, podczas kolejnego lata u cioci w Szczecinie, jej syn, dużo starszy ode mnie i mojego brata, Maciek, który działał w „Solidarności”, podarował nam polską, wywrotową wersję Mikołajka: „Mikołajek w szkole PRL”. Długo się z niej nie cieszyliśmy, bo ciocia z mamą książkę skonfiskowały i nie chciały oddać mimo protestów Maćka i naszych. Książka też im się co prawda podobała, ale chyba bały się, że gdy po wakacjach wrócimy z bratem do szkoły, to zamiast bazgrać po ławkach „Kocham Jolę”, będziemy pisać „Wszystkie WRON-y na plac Czerwony” i będą z tego jakieś kłopoty. Ale to tak na marginesie, po prostu mi się przypomniało...

Jedną z moich ulubionych książek była też węgierska powieść: „Chłopcy z placu Broni” (tytuł oryginalny „A Pál utcai fiúk”). Pewnie większość z was zna tę historię. Pozostałym, głównie tym, którzy w przyszłości z dzieciństwa będą pamiętać Justina Biebera, Angry Birds oraz Playstation i wspominać mecze w „FIFA” zamiast tych na boisku przed blokiem, streszczę, że to opowieść o dwóch grupach chłopaków, którzy rywalizują o plac w Budapeszcie. Szefem jednej bandy jest Janosz Boka, drugiej – Feri Acz. Główną postacią powieści jest jednak niepozorny Ernest Nemeczek, który zostaje bohaterem, acz niestety kończy marnie. Oj, płakało się, czytając ostatnie strony.

Piszę o „Chłopcach z placu Broni”, bo od jakiegoś czasu jestem świadkiem współczesnej wersji tej historii. I wy – drodzy łodzianie – razem ze mną...

Otóż niemal w samym centrum Łodzi, przy skrzyżowaniu Kilińskiego i Piłsudskiego, naprzeciwko dawnej Billi (dziś są tam m.in. delikatesy Alma) stoi sobie niepozorny domek. Nie bardzo tam pasuje, bo po pierwsze – ma spadzisty dach, a po drugie – z dwóch stron ściskają go o wiele wyższe od niego kamienice. Na parterze są wypożyczalnia narzędzi, fryzjer, chyba też ciuchy na wagę. Na dachu sterczy kilka kominów i kilka anten.

I właśnie o ten spadzisty dach z czarną papą toczy się bitwa, podobna do tej z powieści Ferenca Molnára. Trwa, na oko, już od kilku lat. W roli chłopców z placu Broni i konkurencyjnych Czerwonych Koszul występują kibole ŁKS-u i Widzewa. Współczesnych łódzkich Janosza Boki, Feriego Acza i Ernesta Nemeczka poznać bym raczej nie chciał.
Raz rządzą dachem jedni, raz drudzy. Ci drudzy rządzili nim dłużej. Nie wiem, czy któryś z członków tej bandy w tym domku mieszka, czy po prostu widzewiacy mają na tym terenie liczebną przewagę. W każdym razie wielki napis „Widzew” w czerwono-biało-czerwonych kolorach był tam najdłużej. Do tego przy jednym z kominów ktoś zatknął flagę w barwach klubu z al. Piłsudskiego, a obok białą z przekreślonym logo ŁKS-u.
Później dach przejęła konkurencja. Zapewne pod osłoną nocy, gdy rywale stracili czujność. Napis „Widzew” zniknął, pojawiły się inne, głównie antywidzewskie, m.in. skrót ŚŻK (śmierć żydzewskiej k...).

„Chłopcy z placu Broni” kończą się źle. Współczesna wersja, ta łódzka, chyba ma szansę na happy end. Któregoś dnia przejeżdżając tamtędy, spostrzegłem, że wszystkie napisy na dachu są zamalowane, po raz pierwszy od lat. Mam nadzieję, że na zawsze...
Gdyby jeszcze kibolskie hasła zniknęły ze wszystkich murów i ścian w całej Łodzi, to już w ogóle byłaby to moja ulubiona historia, lepsza nawet od „Chłopców z placu Broni” z dzieciństwa.

Tyle że to już by była bajka, a ja, niestety, raczej w bajki nie wierzę.

A tak kamienica przy al. Piłsudskiego wygląda obecnie

czwartek, 07 lutego 2013, bderdzik

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Człowiek, *.toya.net.pl
2013/02/07 16:55:18
Nie wiem w czym widzi pan problem. Faktycznie niszczenie prac lokalnego rywala nie jest zbyt ładnym widokiem, osoby które zajmują się takim czymś nie myślą o ładzie artystycznym a jedynie o "poprawieniu" pracy rywala, jednak graffiti jest nowoczesną sztuką, nie rozumiem dlaczego nie mogli by z niej korzystać kibice. Powstało sporo na prawdę pięknych prac. Tak dla grafów klubowych! Nie dla anty klubowych!
-
2013/02/07 17:26:48
No tak, ale w tym tekście nie ma raczej mowy o pięknych pracach, tylko o szpeceniu miasta. Nie wiem, jak Pan postrzega sztukę, ale ja w centrum Łodzi (i poza nim) widzę zdecydowanie więcej bazgrołów, chamskich tekstów itd, niż artystycznego graffiti i nowoczesnej sztuki tego rodzaju.
Poza tym wolałbym, aby na mojej kamienicy nie malował żaden artysta kibic, nawet taki z talentem. Więc mówię - NIE - dla grafów klubowych na budynkach.
Pozdrawiam
-
Gość: zona zofja, *.centertel.pl
2013/02/07 17:42:03
No szacun Bartek obudziłeś wspomnienia, historia Nemeczka to kawał naszej młodości a "Chłopcy z placu broni" mimo że była to znienawidzona przez uczniów lektura czytało się z zapartym tchem. A co do grafiti to tez nie chcę aby ktoś malował bzdury ( czytaj hamskie napisy ) na moim bloku, czytają je dzieci i zadają trudne pytania typu " a co to znaczy HWDP"? Zawsze tłumaczę, że to jest skrót od hasła " Hcę Wstapić Do Policji" chociaż hcę pisze się przez "ch" ale dziecko rozumie i nie pyta dalej. A co do twórczości grafitowej to są takie miejsca w Łodzi gdzie mozna to robić legalnie i pokazać swój talent np. ściana przy dworcu kaliskim.
-
Gość: Mariusz-L, *.toya.net.pl
2013/02/08 00:25:07
H.W.D.P zawsze możle w lepiej przetłumaczyć. Honor Wszystkim Dobrym Policjantom .
-
Gość: kj, *.dynamic.chello.pl
2013/02/08 21:16:45
CHWDP = CHwała Wam Dzielni Policjanci. :) Kto widział świetny polski film "Rezerwat", wie, o czym piszę.
-
Gość: Łysiejący Uwe, *.galatea.pl
2013/02/09 17:52:16
CH.W.D.P. = CHowam Wszystko Do Plecaka
-
Gość: Kibic Widzewa, *.zone9.bethere.co.uk
2013/02/09 18:01:51
Jak ja byłem w szkole średniej, to z CHWDP nabijano się, że to znaczy Chowaj Wszystko Do Plecaka. W ogóle geneza CHWDP jest dla mnie ciekawa, bo szkołę średnią zacząłem 11 lat temu, a już wtedy to hasło było popularne.

Co do pisania na murach - ja bym nie chciał mieszkać w kamienicy/bloku/domu z najładniejszym nawet grafiiti klubowym. I tyle.
-
Gość: esteta, 83.238.58.*
2013/02/11 12:15:17
Ależ ta Uć paskudnie wygląda.
-
Gość: k, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/12 17:51:12
szkoda ze mieszamy w miescie, gdzie toczy sie walka meidzy zwasnionymi stronami. W Chorawcji, okolice Splitu, sa super przyozdobione klubowymi graffami, herby ukryte w skalach itd. Widzew i ŁKS tez maja estetyczne prace. Czego nie powinno byc to tych bohomazów i gwiazd, ktore tylko szpecą krajobraz. na calym swiecie, na obrzezach miast uchdozacych za piekne, jest pelno graffow, anarcistycznych hasel itd. Sek w tym zeby w reprezentacyjnych dla maista rewirach nei bylo tego. ale jak u nas w centrum zyja same lumpy, to tak to musi wygladac.
-
Gość: Kibic, *.internetdsl.tpnet.pl
2013/02/12 19:58:46
Panie Bartłomieju, zwrócił pan uwagę na pewien ważny szczegół. Gdy widzewiacy byli w "posiadaniu" owego molnarowskiego placu, widniał tam napis "Widzew". Natomiast gdy w posiadanie weszli kibice osiedlowego klubu z Karolewa, były tam tylko i wyłącznie wulgarne i antywidzewskie skróty. Symptomatyczne? Niby mała rzecz, a jak bardzo oddaje różnicę poziomów. Pozdrawiam:)